Zdjęcie przedstawiające kociaka karmionego pipetą. Kot jest szarobury w czarne paski. Po lewej widać tylko dłonie kobiety, która karmi kota i fragment jej torsu. Kobieta ma różową koszulkę w koty i szkielety ryb. Kot znajduje się na metalowym stole, prawdopodobnie u weterynarza.

Koty uchodzą za prawdziwych czyściochów i dużo w tym prawdy. Jednak prędzej czy później przychodzi taki czas, kiedy pojawiają się pasożyty. W dużej mierze dotyczy to kotów wychodzących -władców podwórka, którzy spędzają czas na polowaniach, ale poduszkowe leniuchy wcale nie są wolne od tego problemu.

Jak rozpoznać, że nasz kot ma robaki?

Najczęściej na występowanie pasożytów narażony jest przewód pokarmowy. Bytują one w jelitach niczego nieświadomego zwierzęcia i mogą przysporzyć wielu kłopotów. Głównym objawem zarobaczenia są uciążliwe biegunki u kota, jednak wiele zwierząt zakażonych jest bezobjawowo. Choć wiemy, że koty chadzają własnymi drogami i mają „humory”, to warto obserwować kondycję domowego tygryska. Przy zarobaczeniu, szczególnie we wczesnej fazie, nie występują przypisane objawy. Dlatego, jeśli coś Cię zaniepokoi, najlepiej jest zdiagnozować problem u weterynarza. Co cię powinno niepokoić? Wymioty – częstsze niż zwyczajne odkłaczanie, a często również połączone z biegunką. Nadmierny lub znikomy apetyt. Utrata wagi, ospałość i apatia zwierzaka. Czasem może to być wysuniecie się trzeciej powieki oraz matowienie sierści. Małe kociaki mogą mieć kaszel i duszności, co związane jest z przemieszczaniem się pasożyta i drażnieniem dróg oddechowych.

Zapobiegać i leczyć

Jeśli u Twojego futrzaka zauważasz którykolwiek z objawów, jest spore prawdopodobieństwo występowania nieproszonych gości. Najlepsza domową metodą, by to sprawdzić, jest badanie kału. Zebrane z kuwety pozostałości z ok. 2 dni i przechowane w szczelnym pojemniku w lodówce należy zanieść do gabinetu weterynaryjnego do analizy. Dzięki temu szybko otrzymamy informację, kto zadomowił się w naszym kocie i będzie można podjąć leczenie.

Oczywiście wybór preparatu i schemat odrobaczania zależy od rodzaju „inwazji”, dlatego zawsze należy konsultować się z lekarzem weterynarii. Najlepiej tym, do którego zwykle chodzisz. Mając kartę zdrowia Twojego kota, dobierze lek tak, by jak najmniej obciążyć jego organizm. Zwykle w przypadku zdiagnozowania intruzów podaje się tabletki, żele lub pasty. Niestety, często trzeba zmusić zwierzaka do połknięcia nieprzyjemnej substancji, co powoduje dodatkowy stres. I wcale nie jest takie łatwe.

Warto postawić na profilaktykę.

Żeby tygryski cieszyły się dobrym zdrowiem i żeby były wolne od niechcianych gości, można uzgodnić z lekarzem dobór specyfiku i samemu podawać kotu. Zalecane jest odrobaczanie kota przynajmniej 4 razy w roku.
W przypadku kotów istnieje bardzo dogodna forma zapobiegania pasożytom w postaci odrobaczenia spot-on (kropelka na kark). Lek ten, mimo że nie doustny, jest bardzo skuteczny, a przy okazji likwiduje problem pcheł czy kleszczy.

A co z Twoim zdrowiem?

Wcale nie tak łatwo zarazić się od kota pasożytami, ale może się zdarzyć. Szczególnie narażone na taką infekcję są małe dzieci, które często wszystkiego dotykają i wkładają rączki do buzi oraz osoby starsze o obniżonej odporności.
Ale dobra wiadomość jest taka, że ryzyko można ograniczyć do minimum. Trzeba przestrzegać kilku zasad: myć ręce po zabawie z pupilem, po pracy w ogrodzie czy zabawie w piaskownicy, często myć kuwetę i czyścić kocie legowisko.