Zdjęcie przedstawiające dwa biało rude koty siedzące na brudnych metalowych koszach na śmieci. Kot po lewej jest drobniejszy. Koty mają potarganą sierść i są brudne. Koty patrzą się w stronę obiektywu, na wprost. W tle ściana z kamieni.

Od czasu udomowienia kota minęły tysiące lat – a przez ten czas populacja domowych tygrysków ogromnie się rozrosła! Niestety, nie na wszystkie koty czeka wygodny dom i kochany opiekun, który zadba o ich wszystkie potrzeby. Problem rosnącej liczby bezdomnych, wolnożyjących mruczków to efekt m.in. nieodpowiedzialnego stosunku człowieka do chowu zwierząt. Dlatego tym bardziej powinniśmy zrobić wszystko, by pomóc takim maluszkom, jak tylko możemy!

Nie kupuj – adoptuj!

Jeżeli chcielibyście powitać w domu nowego futrzanego przyjaciela, namawiamy Was do tego, by zamiast kupna kota z hodowli, zdecydować się na przygarnięcie bezdomnego mruczka. W najbliższym schronisku z pewnością znajdziecie wiele kotków, które skradną Wasze serca już od pierwszego wejrzenia. Pamiętajcie, że im starsze jest zwierzątko, tym mniejsze jego szanse na to, że ktoś zdecyduje się na adopcję. Jeżeli macie więc taką możliwość, rozważcie przygarnięcie starszego kocurka. Wśród wielu ludzi wciąż pokutuje przeświadczenie, że takiego zwierzątka nie da się już „wychować” – ale to mit! Być może dogadanie się z nim zajmie trochę więcej czasu, ale przekonacie się sami, jak wielką miłością kotek odwdzięczy za zaoferowanie mu troski i opieki.

Schronisko to nie jedyne miejsce, gdzie warto się rozejrzeć. W Polsce funkcjonuje wiele fundacji i stowarzyszeń organizujących domy tymczasowe i stałe dla zwierząt. Często zdarza się, że ich przedstawiciele są bardzo wymagający co do warunków, które przyszli opiekunowie muszą zapewnić kotom, ale z pewnością warto przejść całą procedurę, a ich porady wdrożyć w życie – w końcu wiedzą, co jest dobre dla mruczków! Ogłoszenia takich fundacji możecie znaleźć m.in. w mediach społecznościowych i na ich stronach internetowych. Warto także zajrzeć na różne „kocie grupy” na Facebooku oraz poszukać w serwisach ogłoszeniowych – tych lokalnych i ogólnopolskich.

Co, jeżeli mam już zwierzę?

Posiadanie kotka wcale nie przekreśla szansy na przygarnięcie drugiego. W tej sytuacji warto jest zapoznać się ze szczegółami procedury socjalizacji zwierzątek – dzięki niej tygryski będą mogły spokojnie się ze sobą zapoznać, a nowy rezydent przyzwyczaić do nowego otoczenia. Więcej na ten temat znajdziecie w naszym artykule Więcej niż jedno zwierzę… Czyli jak socjalizować ze sobą koty?

Kotek z ulicy

Znaleźliście kotka w piwnicy lub na działce? Od jakiegoś czasu dokarmiacie takie zwierzątko i chcielibyście zapewnić mu stały dom? Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie! W takiej sytuacji jednak w pierwszej kolejności zabierzcie milusińskiego do weterynarza! W gabinecie lekarz będzie miał możliwość sprawdzenia, czy kotek nie jest „zaczipowany” – czyli czy po prostu niefortunnie się nie zgubił. To bardzo ważne, ponieważ być może gdzieś czeka na niego zrozpaczony właściciel? Weterynarz sprawdzi również stan zdrowia kota, uzupełni niezbędne szczepienia i wykona odrobaczanie. To szczególnie ważne, jeżeli posiadacie już w domu zwierzę. Choroby takie, jak koci katar, tyfus czy HIV są zaraźliwe!

Adopcja to nie jedyna droga!

Jeżeli nie możecie pozwolić sobie na przygarnięcie kotka – nie musicie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. Prawda jest taka, że nie każdy i nie zawsze może pozwolić sobie na adopcję, a powody mogą być bardzo różne. To jednak nie przekreśla Waszej szansy na wsparcie bezdomnych zwierzątek. Wciąż możecie np. dokarmiać bezpańskie koty. Widzicie, że wokół Waszej działki albo w miejskim parku kręcą się kocury? Zacznijcie zostawiać dla nich świeżą wodę w miseczkach oraz karmę. Warto rozważyć w takim wypadku karmę suchą, która lepiej znosi zróżnicowane warunki pogodowe, zarówno w zimie, jak i w nocy.

Więcej niż dokarmianie

Dokarmianie zwierząt to nie tylko gwarancja, że wreszcie zjedzą coś wartościowego i pożywnego zamiast resztek… Ale również sposób, by zatroszczyć się o ich zdrowie! Kiedy będziecie widzieli, że koty przyzwyczaiły się już do tego „prowiantu” i zaczynają przyzwyczajać się do Waszej obecności, do miseczki z jedzeniem możecie rozkruszyć tabletkę środka na odrobaczanie. Taka pastylka kosztuje od kilku do kilkunastu złotych, a jeżeli powiecie o jej przeznaczeniu w gabinecie weterynarii, być może lekarze wydadzą ją Wam nawet za darmo!

O takich oswojonych zwierzątkach warto również dać znać lokalnej fundacji zajmującej się bezdomnymi kotami. Wolontariuszom dużo łatwiej będzie wówczas zlokalizować koty i wyłapać je. Taka „łapanka” to dla nich nic złego – dzięki fundacji koty zostaną zaszczepione, odrobaczone, wykastrowane i odpowiednio odżywione. Sterylizacja (lub kastracja) da gwarancję, że z tego jednego bezdomnego kociaka nie zrobi się zaraz… sześć bezdomnych kociaków. Ma to więc ogromne znaczenie!

Takie fundacje często również poszukują domu dla zwierzątek lub zaczynają je dokarmiać na własną rękę. Tworzą je ludzie po prostu kochający zwierzęta, ale też podchodzący bardzo rozsądnie i odpowiedzialnie do swojego zadania. Często działają zupełnie charytatywnie, „po godzinach” angażując się w troskę nad kotami. Dlatego tym bardziej warto docenić ich wielkie serca i wspomóc ich w codziennej działalności!