Zdjęcie przedstawiające szarego kota o długiej sierści. Kot jest czesany szczotką.

Kiedy nadchodzą pierwsze letnie upały, dla wielu kocich opiekunów tematem numer jeden staje się… sierść. Czasami patrząc na kłęby włosów unoszące się nad zwierzakiem, aż trudno uwierzyć, że mogło się na nim zmieścić tyle futra. Jednak odpowiednia pielęgnacja może sprawić, że „koty” pokrywające kanapę i każdy kawałeczek wolnego parkietu przestaną być Waszą zmorą. Jakie? O tym przeczytacie na blogu Higio!

Dlaczego warto pomóc kotu pozbyć się nadmiaru sierści?

Z wypadaniem sierści u mruczka warto rozprawić się nie tylko ze względu na czyste podłogi czy tapicerki. Nadmiar wypadania futerka może być groźny dla samego kota, który podczas mycia się zwyczajnie zbiera językiem martwe włosy i połyka je. Jeżeli sierści nie jest zbyt dużo – nie powinno to stanowić problemu. Jednak kiedy koci grzbiet zaczynają „opuszczać” prawdziwe tumany martwych włosów… Zaczyna się robić niebezpiecznie! Kotek może mieć problem z pozbyciem się futra z układu pokarmowego, a zalegające kulki sierści mogą doprowadzić u niego do kaszlu, wymiotów, zaparć, a nawet do podrażnienia i nieżytu żołądka! Oczywiście, warto zainteresować się specjalnymi produktami ułatwiającymi pozbywanie się „kłaczków”, jednak zawsze dobrze zacząć od podstaw – czyli po prostu od czesania!

Czesanie poprawia również ukrwienie skóry oraz sprawia, że martwa sierść szybciej zastępowana jest nową, lśniącą i puszystą.

Jak często czesać kota?

To, jak często powinniście sięgać po szczotkę, zależy od długości sierści mruczka. U kotów długowłosych może to być konieczne nawet codziennie, u tych o krótkim futerku 1-2 razy w tygodniu powinno w zupełności wystarczyć. Jeżeli Wasze tygryski lubią być wyczesywane, nie szczędźcie im tej przyjemności. Dla małego futrzaka może to być bardzo miły masaż… I dodatkowa okazja na pieszczoty od ukochanego właściciela!

A kiedy warto zacząć? Najlepiej, kiedy zwierzątko jest bardzo małe! Chociaż futrzane maleństwa nie zawsze potrzebują takich zabiegów, w ten sposób szybciej przekonacie je do tego procederu, przez co zwierzak chętnie będzie godził się na wyczesywanie w przyszłości.

Jaką szczotkę wybrać?

Na rynku dostępne jest wiele modeli szczotek dla kota. Tutaj również wiele zależy od tego, jaką sierść ma Wasz podopieczny. Jednak przy wyborze warto też kierować się po prostu tym, którą szczotkę pupil zaakceptuje. Wielu hodowców i opiekunów zwierzątek decyduje się na tzw. furminatory – płaskie szczotki z ostrymi ząbkami, usuwające jednocześnie sierść i tzw. podszerstek. Pozwalają one skutecznie i szybko pozbyć się martwych włosów i występują w różnych wersjach dedykowanych różnym rasom i rodzajom włosia. Pamiętajcie jednak, że jeżeli opiekujecie się np. persem czy ragdollem, czesanie furminatorem splątanych kołtunów może być dla milusińskiego bardzo bolesne! Wówczas taki zabieg warto rozpocząć od „delikatniejszej” szczotki. Na rynku dostępne są również uniwersalne szczotki, zakończone z jednej strony drucianymi ząbkami, a z drugiej nylonowym włosiem. To również bardzo dobry wybór – a „toaletę” zaczynamy wówczas od tej metalowej strony. Ważne jest to, by ząbki szczotki czy grzebienia nie były rozlokowane zbyt rzadko ani zbyt gęsto – w pierwszym wypadku po prostu nie będą skuteczne, w drugim natomiast mogą wyrwać kotu futerko.

A rękawice do czesania? To bardzo sympatyczny gadżet, jednak nie każdy kot chce się do niego przekonać. Dla wielu mruczków widok unoszącej się nad nimi ręki „w przebraniu” jest po prostu stresujący. Jeżeli Wasze koty boją się rękawicy i reagują nerwowo – po prostu nie korzystajcie z niej.

Czy coś jeszcze może ułatwić czesanie?

Szczotki to nie wszystko. Obecnie producenci prześcigają się w produkcji preparatów i gadżetów przeznaczonych dla zwierząt. Na które warto zwrócić uwagę? Jeżeli posiadacie kota długowłosego, dobrym pomysłem może być spray ułatwiający rozczesywanie kołtunów lub specjalny nożyk – chociaż do tego celu równie dobrze nada się grzebień o dość długich i szerokich zębach. W zależności od preferencji można zainteresować się również specjalnymi szczotkami nabłyszczającymi lub dodającymi sierści puszystości.

A może strzyżenie?

Kiedy słupki rtęci niebezpiecznie szybują w górę, niektórzy decydują się nawet na… strzyżenie lub trymowanie kota! Oczywiście, dotyczy to wyłącznie tych długowłosych mruczków. Czy warto? Tutaj decyzje powinniście w 100% oddać samemu kotu! Po pierwsze – sam proces może być dla niego bardzo stresujący. Narkoza, tzw. „głupi Jaś” wcale nie są tutaj rozwiązaniem, bo nie pozostają one obojętne dla stanu kociego zdrowia. Druga kwestia, to samopoczucie tygryska po strzyżeniu. Zdarza się, że koty nie akceptują nowego, „lżejszego” wizerunku. Jeżeli tak jest w Waszym przypadku – nie fundujcie kotu więcej takich atrakcji!

Kiedy należy się martwić?

Wakacje wakacjami, ale nie każde gubienie sierści można usprawiedliwić rosnącą temperaturą. Jeżeli zauważyliście, że futerko kotka stało się matowe i przerzedzone lub pojawiają się na nim „tłuste” łatki, warto odwiedzić gabinet weterynarza. Być może to kwestia niedoborów i niewłaściwej diety, ale takie sygnały mogą świadczyć również np. o obecności pasożytów. Odwiedziny u weterynarza są wskazane również wówczas, kiedy zauważycie, że z samą skórą mruczka dzieje się coś niedobrego.