Kobieta głaszcząca kota, który leży na drewnianym stole. Widać tylko jej ręce. Kot bawi się piłeczkami.

Koty to zwierzęta niezwykle wrażliwe na dotyk. Jak przystało na prawdziwych indywidualistów, to one dają człowiekowi znać, kiedy mają ochotę na przytulanie, a kiedy lepiej zostawić je w spokoju. Wiadomo również, że niektóre pieszczoty sprawiają mruczkom szczególną przyjemność, a inne powodują ucieczkę lub wystawianie pazurków. By lepiej reagować na potrzeby kotów, warto poznać „kocią mapę ciała” – wtedy tajemnice słodkiego miziania nie będą mieć przed nami żadnych tajemnic!

Nasi futrzani przyjaciele kochają dotyk, bo kojarzy im się on z bliskością mamy i lizaniem futerka. Jeśli zwierzaki darzą się sympatią, również nawzajem liżą swoją sierść. Ludzie swoją miłość okazują poprzez głaskanie, które koty odbierają niezwykle pozytywnie, otrzymując tym samym poczucie bezpieczeństwa, bliskości i dużą dawkę relaksu. Oczywiście mówimy tu o dotyku, który sprawia przyjemność, czyli o głaskaniu tych stref, które kot akceptuje. A na jakie obszary futrzaki mają dotykową „alergię”?

Tu mnie nie głaszcz!

Oczywiście każdy zwierzak to istota mająca swoje indywidualne preferencje. Przede wszystkim należy pamiętać, by nie głaskać kota na siłę, kiedy wyraźnie odmawia pieszczot. Wtedy każdy dotyk będzie go irytować. Na kociej mapie ciała szczególnie wrażliwe obszary to brzuszek. Słodki i puchaty, aż chce się pomiziać – ale! Podczas głaskania brzuszka koty często nie odczuwają przyjemności, tylko zagrożenie. Są wtedy bezbronne, a tego bardzo nie lubią. Podobnie rzecz ma się z ogonkiem, a raczej jego dolną częścią, tzw. podogoniem. Głaskanie tej strefy jest dla naszych przyjaciół bardzo niekomfortowe. Szczególnie wrażliwe są również łapki, co możemy wyczuć min. podczas mozolnego obcinania kotom pazurków. Ściskanie poduszeczek może wywołać gwałtowną reakcję futrzaka, a przecież nikt z nas nie chce być podrapany przez domowego tygryska.

Tu pozwalam na pieszczoty!

Gdzie w takim razie możemy dowoli miziać naszych przyjaciół? Na pewno tam, gdzie znajdują się gruczoły zapachowe. Kot przenosząc swój zapach na nas, okazuje niezwykłą więź, poczucie bezpieczeństwa i wskazuje, że należymy do jego strefy. Piękne, prawda?:) Głaszczmy zatem kocie policzki, obszar nad noskiem, futerko między uszami a także koniec grzbietu (z radości kot może unosić tylną część ciała i głośno mruczeć). Długie ruchy po grzbiecie (zawsze z włosem – nigdy pod włos!) to dla futrzanych przyjaciół niesamowity relaks. Można powiedzieć, że dzięki nam kociaki codziennie są w salonie masażu, ale my, właściciele kotów z radością przyjmujemy tę rolę:) W końcu pieszczoty z futrzakiem to obopólna przyjemność!:)