Kot opierający się o ramię właściciela

Zbliża się wiosna, co dla właścicieli kocich maluszków oznacza, że warto zaplanować już zabieg sterylizacji i kastracji. Nie są to trudne czy niebezpieczne procedury, jednak, jak w przypadku każdego leczenia, należy odpowiednio przygotować się do opieki nad kociątkiem.

Sterylizacja kotów to zabieg polegający na usunięciu organów rozrodczych: jąder u kocurów, macicy, jajników i jajowodów u kotek. Zabieg nie trwa długo, jednak przed przeprowadzeniem procedury zwierzątko jest poddawane narkozie, w związku z czym odebranie go z lecznicy jest możliwe dopiero po pełnym wybudzeniu. Przygotowanie do zabiegu polega przede wszystkim na wykonaniu badań diagnostycznych i potwierdzeniu, że pupil jest zdrowy. Jeżeli wyniki wykażą stany zapalne, a zwłaszcza – co niestety bardzo często się zdarza – że u kota można podejrzewać choroby układu moczowego, zabieg kastracji będzie trzeba przesunąć aż do czasu zakończenia terapii i pełnego wyzdrowienia maluszka. W przypadku kotek przeprowadzenie sterylizacji uniemożliwia także trwająca ruja.

Co ważne, na 12 godzin przed zabiegiem kot nie powinien już jeść ani pić. Głodówka zapobiegnie ewentualnym wymiotom podczas wprowadzania kota w stan narkozy.

Bezpośrednio po zabiegu kot może wydawać się senny, apatyczny, nie reagować na znajome mu bodźce. Nie należy się tym przejmować – na tym etapie zwierzątko wciąż może być pod wpływem środków znieczulających, przeciwbólowych czy nasennych. W związku z tym warto zadbać o odpowiednią ciepłotę ciała u kota, gdyż narkoza i zabieg często powodują nadmierne wyziębienie. Kotka można przykryć po prostu kocem.

Po powrocie do domu pupilowi należy zapewnić przede wszystkim spokój. Zabieg i związany już choćby ze szwami dyskomfort mogą sprawiać, że kotek będzie poddenerwowany, wręcz przestraszony. Dlatego stworzenie cichego, ustronnego schronienia jest bardzo ważne, aby kot mógł wypocząć.

Co ważne, przez pierwsze kilka godzin zwierzątko nie powinno jeszcze jeść. Po upływie około 8 godzin można podać mu niewielką ilość wody i mokrej karmy.

Specjalistyczne ubranko nie jest konieczne, jednak może okazać się bardzo przydatne. Szwy mogą irytować kotka, który będzie próbował pozbyć się nitek, rozdrapując rany. A upilnowanie go wcale nie będzie proste! W takim przypadku lepiej jest założyć kotu „kubraczek” czy też kołnierz, który uniemożliwi mu sięgnięcie do szwów. Kot nie będzie nim zachwycony – ale uchroni go to przed ewentualnym zaognieniem lub zakażeniem rany. Jeżeli Wasze zwierzątko zacznie chodzić do tyłu, pokładać się, wierzgać, a nawet demonstrować pozycję „zdechł pies (kot)” – nie przejmujcie się tym. Pupil zrobi wszystko, żeby pozbyć się kaftanika, ale nie ma sensu ponosić zbędnego ryzyka, nawet jeżeli ma się to wiązać z kocimi „humorami”. Dotyczy to zwłaszcza kotek, u których miejsce szycia jest większe i lepiej dostępne, co sprawia, że kocica tym chętniej na własną rękę pozbędzie się chirurgicznej nici.

Nie ma specjalnych obostrzeń ani zaleceń w zakresie wyboru żwiru. Warto jednak pamiętać, szczególnie, jeżeli posiadamy kocurka, że dobór tzw. „piasku” ma duże znaczenie dla higieny, która w przypadku gojących się ran jest kluczowa. Najlepiej jest wybierać te rodzaje, które nie charakteryzują się dużym pyleniem, zwłaszcza, jeżeli kotek przyzwyczajony jest do żwirku bentonitowego lub drewnianego. Warto jednak mieć na uwadze, że higiena to jedno, a komfort i zwyczaje futrzanych domowników to drugie. Jeżeli weźmiemy pod uwagę duży stres związany z zabiegiem, to gusta pupila okazują się w tym zestawieniu nie mniej ważne. Dlatego jeżeli wiecie, że Wasz kotek jest kapryśny, nie narażajcie go na dodatkowe nerwy związane ze zmianą żwirku.

Przez kilka dni po zabiegu należy obserwować kota – jeżeli jego zachowanie stopniowo wraca do normy, co potwierdza wizyta kontrolna po około 10 dniach, oznacza to, że nie ma czym się obawiać. Gdyby kotek stał się jednak apatyczny, stracił apetyt, był nerwowy albo zaczął załatwiać potrzeby poza kuwetą, warto udać się do weterynarza nawet przed wyznaczonym terminem. Takie zachowanie może świadczyć o niepożądanych komplikacjach, jak np. zakażenie rany, a zwierzątko powinno się poddać odpowiedniemu leczeniu. Dotyczy to również znaczenia terenu lub zachowań, które kojarzymy z rują u kotek. W niektórych przypadkach zdarza się, że utrzymują się po sterylizacji, co należy skonsultować ze specjalistą.